Co robi Konrad wieczorami ?

Według Byłej: Konrad imprezuje, spotyka się ze znajomymi, spotyka się z Muzą, wyjeżdża i ogólnie mówiąc miło spędza czas. Prowadzi piękne życie kawalera z odzysku. I ma wszystko inne tam gdzie plecy tracą swoją szlachetną nazwę.

Wszystko to Była wie chociaż nie zna myśli Konrada. Chociaż Konrad wyprowadził się już dawno. Skąd wie ? Po prostu wie. Prawda objawiona. Jasnowidzenie. Szósty zmysł. Wyższe stadium świadomości. Pomroczność jasna. Nazywajmy to jak chcemy – Była po prostu to wie. I już.

Konrad już nie ma sił tłumaczyć po raz kolejny, że przecież pracuje. Że Potomstwo spędza u niego niemalże połowę miesiąca. Że ostatni raz na imprezie był w listopadzie, w kinie w wakacje (nie licząc kina z Potomstwem). Z Muzą oczywiście się spotyka, ale nie tak często jak wmawia mu to Była.

Dlaczego Konrad się tłumaczy ? Nie czuje się winny, ale jednak się tłumaczy. Ponieważ chce, żeby Była na każdy tak absurdalny zarzut usłyszała spokojną, rzeczową odpowiedź. Bo boi się, że jak odpuści to Była potraktuje to jak jego przyznanie się i zacznie wmawiać mu inne rzeczy, których nie było.

Ale tak na prawdę – gdyby nawet to co twierdzi Była było prawdą. Co jej do tego. Co jej do życia Konrada, tak długo jak Konrad wywiązuje się ze zobowiązań wobec Potomstwa. Zarówno tych emocjonalnych jak i finansowych.

Co ciekawe: najwięcej Konrad imprezował kiedy był Gustawem, mieszkał z Byłą a Była miała już Ricardo. Faktycznie się wtedy działo. Wino, kobiety, śpiew. Grill tu, wyjazd tam. Ale teraz….

Pierwsza Wigilia Konrada

Pierwsza od wyprowadzki od Byłej. Pierwsza Wigilia w nowych realiach.

Czy będzie lepsza niż kilka ostatnich? Ostatnie Wigilie były dość sztuczne przy świadomości, że Była wolałaby siedzieć obok Ricardo niż obok niego. No i nie ukrywajmy – Konrad (czy raczej Gustaw – w końcu to bardziej jego czas) też nie miał wielkiej ochoty stwarzać pozoru szczęśliwej rodziny. Robił to dla Potomstwa i po prostu dlatego, że wtedy wszyscy razem mieszkali.

Konrad się zastanawia jaka będzie ta pierwsza Wigilia. Ustalił z Byłą,  że od rana zajmie się Potomstwem. Potem  pojedzie z nimi do siostry, u której w tym roku następuje zjazd rodzinny. O określonej godzinie zawiezie Potomstwo do Byłej i Matki Byłej. Razem z Potomstwem spędzi też drugi dzień świąt.

Była zapowiedziała, żeby nawet nie myślał o żadnym prezencie dla niej czy życzeniach, bo po prostu tego nie przyjmie. Ma przywieźć Potomstwo i znikać. Bo w ten dzień nie ma ochoty z nim spędzać więcej czasu niż potrzeba.

Konrad to zaakceptował, ale trochę mu przykro z powodu takiego postawienia sprawy: „w ten dzień…. więcej czasu niż potrzeba…”. W końcu ostatnie Wigilie jakoś spędzali razem chociaż był w pełni świadomy istnienia Ricardo. I Była wiedziała, że on wie. Dlatego teraz uważa, że nie zasłużył na traktowanie w ten sposób.

Konrad nie lubi Sylwestra

Nie lubi a musi z nim spędzać cały dzień.

Dla Konrada to dzień, gdzie z mediów leje się przymus radości, świętowania i oczekiwania na kolejny rok. Tłumy ludzi na rynkach miast, w restauracjach, lokalach, domówkach czy przed TV. Gruba kasa wystrzeliwana w powietrze dla huku i wizualnych atrakcji.

Konrad zastanawia się po co to wszystko? Czym różni się 31 grudnia od 31 sierpnia, 31 marca czy 30 czerwca ? Albo od 29 lutego – tutaj dopiero dla Konrada jest jakaś okazja, raz na cztery lata taka data.

Okej, Konrad rozumie – zmienia się rok, kolejna zmiana w masce YYYY. Ale czy warto to świętować ? Czy warto poddawać się temu przymusowi szampańskiej zabawy ? Konrad znowu będzie starszy, znowu stanie przed sobą, spojrzy w tył i zobaczy ile rzeczy się nie udało, ile rzeczy spieprzył w zeszłym roku. Zobaczy, że nadal dużo w nim Gustawa. Więcej niżby chciał. Może lepiej, żeby Konrad posypał głowę popiołem, ubrał worek pokutny i udał się do Cannosy zamiast wlewać w siebie szampana, który zetnie go błyskawicznie i pierwszy dzień stycznia będzie dla niego pod znakiem tupotu pajęczych nóżek na ścianach.

Konrad nie lubi przymusu. Przymusu radości, zabawy i oczekiwania na to, że kolejny rok będzie dla niego lepszy. Będzie jaki będzie – niezależnie od tego co Konrad będzie robił w Sylwestra. Bo raczej nie będzie robił tego co by chciał. I może w tym jest cały problem Konrada…

Konrad a dobra zmiana w edukacji

Konrad nie jest zwolennikiem dobrej zmiany. Ale tak ogólnie to mało go polityka interesuje.

Natomiast, ze względu na Potomstwo, bardzo mocno interesuje go wprowadzana dobra zmiana w edukacji. Mało go obchodzi ile klas będzie i jak będą się nazywały szkoły. Sam kończył 8 klas podstawówki i 4 lata liceum, ale gimnazja też mu nie przeszkadzają. Tak samo jak nie obchodziło go czy do pierwszej klasy pójdą 6 czy 7 latki. Ale…

Ale bardzo mu się nie podobają mu się proponowane zmiany w podstawie programowej.

Gdy upadał PRL Konrad kończył podstawówkę. Do dzisiaj pamięta jak jego rodzice często sprawdzali czego się uczy. I wyjaśniali co na prawdę kryje się pod pojęciami „bratnia pomoc ZSRR we wrześniu 1939”, „3xTAK”, „zapluty karzeł reakcji”. Od nich dowiadywał się o Katyniu, AK, łagrach, Sołżenicynie, Wałęsie…

Właśnie. Wałęsa. Czy dojdzie do tego, że Konrad będzie musiał wyjaśniać Potomstwu, że „Wałęsa” to nie pseudonim dwóch braci K. którzy obalili komunizm. Że to tak na prawdę wąsaty elektryk, który pewnie ma coś za uszami, ale nie można odmówić mu zasług przemian, które nastąpiły. Że Okrągły Stół to osiągnięcie a nie zdrada. A 13 grudnia niektórzy nie mogli spać do południa pod kołdrą u mamy,

Czy Konrad będzie musiał wyjaśniać, że prawdziwy bohater to nie ten co słodko i zaszczytnie umarł za Ojczyznę ?. Że „lepszy żywy obywatel niż martwy bohater” (M. Peszek)

Czy Konrad będzie musiał wyjaśniać, że część z tez przedstawianych na „Wychowaniu do życia w rodzinie” jest sprzeczna z nauką i zdrowym rozsądkiem ?

Czy Konrad będzie musiał uczyć, że każdy człowiek jest inny i nie muszą go śmieszyć te same dowcipy co innych ? I że można nie zgadzać się z tezami przedstawianymi przez innych ? Ale należy szanować człowieka, który je wygłasza.

Czy Konrad będzie musiał sprawdzać czego uczy się Potomstwo tak samo jak robili to jego rodzice ?

Konrad czuje jakby wracał do czasów dzieciństwa. Ale nie jest z tego zadowolony.

Konrad spotyka się z prawnikiem

Bronił się przed tym długo. No bo w końcu są dogadani z Byłą. I dadzą radę rozwieść się bez pomocy adwokatów, pełnomocników itp.

Wielu ludzi kiwało głowami nad naiwnością Konrada. Życzyli mu dobrze, ale część z nich przechodziła już w praktyce dogadanie się z byłym partnerem zakończone walką na noże na sali sądowej. I dlatego radzili, żeby poszukać, porozmawiać, dowiedzieć się czegoś.

W końcu Konrad uległ. Umówił się i spotkał. Pan adwokat był miłym dość młodym człowiekiem. Wypili kawę, porozmawiali, wymienili wizytówki. Na pożegnanie usłyszał, że adwokat liczy, że jednak Konrad się nie myli i on nie będzie mu potrzebny.

Czy Konrad dowiedział się czegoś więcej niż wiedział ? Raczej nie. Chyba teorię ma już opanowaną. Ale może faktycznie dobrze jest mieć kogoś w odwodzie. A nie potem szukać kogoś na szybko. Gdyby Była nie dotrzymała ustaleń…

Gustaw powraca ???

Konrad był zmęczony. Ale nie mógł zasnąć. Uległ Gustawowi. Chciał spać, więc uległ. Jedno wino. Potem drugie. I nic. Pełna jasność umysłu. Brak potrzeby snu. Konrad teraz czuje się tak dobrze, że mógłby usiąść za kierownicą. Choć na pewno alkomat wykazałby wiele.

Konrad siedzi i myśli. Dlaczego nie może spać, chociaż wypił dwa wina. Kiedyś Gustaw spokojnie wypijał pół litra wódki, ale potem ten czas się skończył. Konrad miał dość po dwóch-trzech piwach. Czyżby Gustawa powracał ?

Ale dlaczego ? Przecież jest Muza. To prawda, teraz Muza odzywa się mało, ale przecież to jasne. Wyjechała. A Konrad wie, że Muza czeka na ich spotkanie. Nawet dzisiaj dostał od niej taką wiadomość. Że czeka, że liczy dni, że chciałaby….

Dlaczego Konrad pije i czuje na plecach oddech Gustawa ?

Jeśli Konrad nie zostanie abstynentem to przegra. Abstynentem lub człowiekiem o silnej woli, że nigdy nie pije samotnie.

Dasz radę Konrad ? Jeśli nie chcesz ponownie ‚rozpierdolić sobie życia’ to musisz !!!

Konrad jest zmęczony

Bardzo. Najchętniej poszedłby już spać.

Konrad codziennie rano walczy z samym sobą, żeby wstać z łóżka. A codziennie wieczorem walczy z Gustawem, który proponuje wino lub piwo na sen.

Konrad nie wie czy to kwestia zimna czy tego, że Muza wyjechała i będzie ją widział dopiero po Świętach. Nie czuje się przeziębiony, więc to chyba nie problem choroby. Stresu też raczej nie – z Byłą się dogaduje (na razie), Matki Byłej nie widuje.

Trochę na zmęczenie wpływa Potomstwo, ale nie jest to usprawiedliwienie stanu w jakim Konrad się znajduje.

Dobranoc.

„Dalej po cichutku gra Radio Dalmacija
Zgasiłem światło już,
Bardzo chce mi się spać

chce mi się spać,chce mi się spać,chce mi się spać
chce mi się spaać, spać
chce mi się spać, chce mi się spać, chce mi się spać
chce mi się spaać, spać
chce mi się spać, chce mi się spać, chce mi się spać
chce mi się spaać, spać
chce mi się spać, chce mi się spać, chce mi się spać
chce mi się spaać, spać
chce mi się spać, chce mi się spać, chce mi się spać
[śmierć moja zwabiła wiatr]
chce mi się spać, chce mi się spać, chce mi się spać
[statek piła tango]
chce mi się spać, chce mi się spać, chce mi się spać
[miastem rządzi mafia]
chce mi się spać, chce mi się spać, chce mi się spać
[nikt tak pięknie nie mówił, że się boi miłości]
chce mi się spać, chce mi się spać, chce mi się spać
[już posmarowałem Tobą chleb]
chce mi się spać, chce mi się spać, chce mi się spać
chce mi się spaać, spać
już idę spać, już idę spać, już idę spać
stop! ” (Strachy na Lachy)

Konrad docenia wierność

Być może zabrzmi to dziwnie w ustach Konrada. Dziwnie, ponieważ Konrad dźwiga dziedzictwo Gustawa i mimo wszystko nie żałuje tych lat. Lat spędzonych z wieloma kobietami.

Konrad cieszy się, że tylko twarz Muzy ogląda rano gdy się budzi. Że tylko w jej oddech wsłuchuje się w nocy. Tylko z jej twarzy odczytuje emocje i pragnienia. Tylko jej uśmiech powoduje w nim chęć do życia. A jej smutek i zmęczenie powoduje pragnienie przytulenia, zamknięcia w ramionach i wyszeptanie, że jutro też jest dzień. Że będzie dobrze.

Tylko jedna kobieta. Tylko Muza.

Trzy spotkania

Jeden weekend, trzy spotkania.

Spotkanie 1: Konrad i Matka Byłej. „Czy mogłaby Pani nas zostawić? Chcemy porozmawiać na osobności”. „Wiem, że nie jestem mile widziany, ale pewne rzeczy musimy ustalić. I chcemy to z Byłą zrobić sami”. „Jeśli Pani to przeszkadza, to wystarczy zamknąć za sobą drzwi i nic nie będzie słychać”

Spotkanie 2: Konrad i Matka Konrada. „Nie znam jej i nie chcę poznać. Wybacz synu, ale dla mnie zawsze będzie tylko Była”

Spotkanie 3: Konrad i Muza. „Powiedziałam Potomstwu, że się z Tobą spotykam. Starszy powiedział, że on i tak wiedział i nie musiałam się kryć. Że mogłam mu zaufać. Nie wiedziałam, że mam takiego dojrzałego syna. A Młodszy stwierdził, że zawsze Ciebie lubił.”

Konrad nie wie czy bilans tych trzech spotkań jest dodatni czy ujemny.

Kim jest Konrad ? Kim był Gustaw ?

No właśnie. Kim jest ? Kim był ?

Gustaw miał ponad 37 lat. Konrad jest już po 40. Gustaw był żonaty. Konrad nadal jest żonaty. Zdziwienie ? Tak, Konrad nadal jest żonaty. Konrad ma Muzę a Była ma Ricardo, ale dla państwa, Boga i urzędu skarbowego Konrad i Była są mężem i żoną. Brzmi śmiesznie, nie ? Śmiesznie, a może tragicznie ? Konrad sam już nie wie. Gustawa lepiej o to nie pytać.

A wiecie kiedy Konrad (a raczej hybryda Gustaw-Konrad) wyprowadził się od Byłej do rodziców ? Prawie po dwóch latach jej związku z Ricardo. Po pierwszym spotkaniu z Kotką. Teraz Konrad mieszka już na swoim. Jest sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem.

O Gustawie można było a o Konradzie można powiedzieć, że: mieszka w mieście wojewódzkim. Jest gorszym sortem Polaków, jest wykształciuchem, jest elementem animalnym. Przedsiębiorcą, który na złość rządowi nie generuje tak wysokich zysków jakie by mógł.

Czy trzeba wiedzieć coś więcej ? Chyba nie. Zawsze można zapytać. Może Konrad udzieli odpowiedzi.