Kwiecień Konrada

Mamy koniec kwietnia. Konrad jest w domu. Niby w pracy, ale większość czasu przesypia. Jeszcze się nie wykurował do końca. Ale nie o tym miało być…

Mamy koniec kwietnia. W niedzielę 23 kwietnia Konrad zrobił coś czego nie zrobił chyba nigdy w życiu. Musi ten dzień zapisać w kalendarzu złotymi literkami. I świętować co roku dzień świętych Jerzego i Wojciecha. Konrad włączył ogrzewanie w całym mieszkaniu. Na tydzień przed majówką. I od tego czasu tego ogrzewania nie wyłączył (a szczerze mówiąc: nocami nawet je trochę zwiększa).

Ogrzewanie… w kwietniu… tydzień przed majem….

Konrad pamięta zimny kwiecień 2013. Jak na święta wielkanocne (31 marzec/ 1 kwietnia) lepił bałwana z Potomstwem. Potem też było zimno, ale zimno kwietnia 2017 jest dłuższe i bardziej dokuczliwe.

Czy gratulować Konradowi ?

Czy gratulować Konradowi zmiany stanu cywilnego ? Kilka osób go o to pytało. Na samym początku Konrad nie wiedział co odpowiadać. Bo to Była chciała mieć papier a Konradowi na tym zupełnie nie zależało. Dla niego sprawa jego małżeństwa była już zamknięta od kilku ładnych lat i nie potrzebował do tego potwierdzenia przed sądem. Z jego punktu widzenia i tak się nic nie zmieniło. I przed i po rozwodzie Konrad ma dokładnie takie same zobowiązania co do Potomstwa. Rozmowy z Byłą przebiegają w dokładnie tym samym tonie. Chociaż Konrad przyznaje, że na jego brak zainteresowania rozwodem na pewno wpłynęła też postawa Muzy, która jasno i wyraźnie powiedziała, że nie interesuje ją czy Konrad jest formalnie żonaty czy nie.

To gratulować czy nie ? Konrad wyszedł z założenia, że można mu gratulować spokojnej i kulturalnej rozprawy. Bez wyciągania brudów, wzajemnych pretensji (które pojawiają się w kontaktach codziennych) i udowadniania kto kogo bardziej skrzywdził. Konrad obawiał się trochę świadka, którego powołała Była (świadek był konieczny – zawsze musi się ktoś wypowiedzieć jeśli rozwodzący się posiadają dzieci), ale na szczęście świadek zachował się w porządku. No i po dwudziestu minutach było po sprawie. Sąd orzekł rozwód na warunkach, które wcześniej Konrad z Byłą ustalili.

Aha – rozwiedli się bez potrzeby adwokatów. Tego Konradowi też można gratulować.

Konrad na Kult Akustik 2017

Konrad jest wielkim fanem Kultu. Konrad jest wielkim fanem Staszewskiego. Co prawda do niektórych jego inicjatyw podchodził sceptycznie, ale prawie nigdy się nie zawiódł. Bał się płyty unplugged wydanej już parę lat temu – ale jak już kupił to bardzo mu się spodobała. Konrad będący stałym bywalcem koncertów pomarańczowych – w końcu trafił na koncert akustyczny.

Dlaczego dopiero teraz ? Dlaczego po tylu latach ? Cóż – wizja koncertu Kultu na którym trzeba siedzieć nigdy mu nie odpowiadała. No i cena biletów (dwukrotnie więcej niż pomarańczowy koncert) też robiła swoje.

Wrażenia:
– Konradowi i Muzie bardzo się podobało
– Konrad nadal nie rozumie dlaczego trzeba siedzieć…
– Kazik nadal (albo znowu – pamiętając „chude” lata) daje radę
– jeśli chodzi o zaproszonych gości: Konrad jest pod wrażeniem występu Zaciera. Garnek z głowy za jego interpretację „Kiedy ucichną działa już„. No i ten „Kebab w cienkim cieście” 😉 O Januszu Konrad woli nie pisać. Ciekawe ile osób na sali wiedziało kto to jest
– Konrad lubi chodzić na koncerty z Muzą

Czy Konrad pójdzie na koncert bez prądu za rok ? Będzie się zastanawiał. Na koncert jesienno-pomarańczowy wybiera się na pewno.

Konrad spotyka młodzież

Konrad spędził weekendowy wieczór na imprezie integracyjnej z pracy. Jak już wcześniej chyba pisał – większość zespołu stanowi młodzież. Kiedyś Konrad poczuł się staro – jak dowiedział się, że pracuje już z ludźmi, którzy kończyli gimnazjum. Teraz już się przyzwyczaił do tego faktu, ale nadal lubi obserwować i porównywać siebie i ich. Swoje pokolenie i ich. Po ostatnim wieczorze Konrad stwierdził, że zachowuje się trochę jak chodzący skansen osobliwości.

Konrad pochodzi z pokolenia pamiętającego jeszcze PRL’owskie kolejki, puste półki, limitowany papier toaletowy oraz orła bez korony. Pamięta czasy gdy komputer w domu powodował popołudniowo-weekendowe spędy kolegów z podwórka. Pamięta wddzwaniany internet przez modem a pierwsza neostrada wydawała mu się darem niebios. Pamięta piwo studenckie za 2,5 PLN. Pamięta czasy gdy rozmowy przez komórki prowadziło się w 5 sekund – bo pierwsze 5 sekund było za darmo, a kolejne już kosztowały majątek (czytaj: dwa browary). Jeśli chodzi o zdobycze technologiczne – Konrad zatrzymał się mniej więcej na tym etapie. Co za tym idzie nie posiada smartfona, nie wie jaka jest różnica między ugryzionym jabłkiem numer 6 a numer 7 (nie wspominając już o jakiś literkach po numerkach), internetu w komórce nie ma (a może ma – tylko nic o tym nie wie i nie używa), lubi nadal pisać analogowo, po mieście chodzi z książką w ręce a do skarbówki co kwartał spaceruje z deklaracją vat7k w zębach. Siłą rzeczy Konrad nie zawsze jest na czasie jeśli chodzi o najnowsze hity internetu, najnowsze seriale, trendy technologiczne.  „Gry o Tron” jeszcze nie oglądał a w rozmowach cytuje „Seksmisję” czy „Misia”. Korzysta z Allegro a nie z OLX’a. Żeby wypożyczyć rower miejski – Konrad pracowicie wystukuje numerki na klawiaturze.

I pewnie można byłoby tak wymieniać i wymieniać.

Kto wie, może Potomstwo trochę unowocześni Konrada 😉

Bezsilność Konrada

Najgorszymi momentami dla Konrada jako ojca są te chwile gdy Potomstwo ma problemy ze zdrowiem. Mniejsza z jakimiś katarem, grypą czy nawet złamaniem. Wiadomo co się dzieje, wiadomo co robić żeby minęło i wiadomo kiedy minie.

Ale co w przypadku, gdy problemy nie ustępują? Co w przypadku gdy Potomek jest badany przez kolejnego specjalistę, ale nadal nic. Kolejny dzień w szpitalu, kolejny lekarz, ale nadal nic. Bez diagnozy. Bez pomysłów jak pomóc, jak usunąć problem. Bo wszystkie badania dają poprawne (wręcz wzorcowe) wyniki. Ale jednak coś się dzieje. Czasami raz na tydzień, czasami raz dziennie. Nie ma stałego wzorca, nie ma pomysłu, nie ma diagnozy.

W takich chwilach Konrad czuje się bezsilny. Niby nie dzieje się nic poważnego – Potomek daje radę. Trochę cierpli szkoła, gdy trzeba jechać na kolejne badanie. Ale Konrad nie wie czy to co się dzieje nie będzie rzutować w przyszłości. Na zdrowie Potomka.

Konrad 1 kwietnia

Porażka na całej linii. Konrad dał się nabrać na większość dowcipów Potomstwa. Raptem ze dwa razy zauważył tajemniczy półuśmiech na twarzy Potomka 2 i zorientował się, że to kolejny kawał.

Konrad zapomniał zupełnie o swoim nieśmiertelnym dowcipie: ale śniegu dzisiaj napadało. Co roku któryś Potomek biegł podekscytowany do okna. Tym razem Konrad zapomniał.

Widzisz Konrad: starzejesz się. Starość nie radość, młodość nie wieczność, śmierć nie wesele 😉