Po weekendzie

Weekend się skończył. Konrad nie odpoczął. Jak zwykle. Ale tym razem nie jest to zmulenie alkoholowo-imprezowo-pracowe. Konrad jest naładowany pozytywną energią. W końcu. Nie wstawał dzisiaj rano z gorzką świadomością ile to spraw należy załatwić. Ile problemów ma na głowie. Problemy nie zniknęły, sprawy nadal trzeba załatwić. Ale i tak życie jest piękne.

Piątek spędził z Muzą, sobotę ze znajomymi, niedzielę z Potomstwem. Mało snu, dużo aktywności fizycznej. Dużo kawy, mało alkoholu. Słońce czy deszcz – i tak trzeba było wędrować, jechać, płynąć.

Konrad zamierza za tydzień spędzić weekend podobnie. Odciąć się od pracy, szarzyzny życiowej. Niech będzie upał, niech leje deszcz – Konrad chce wrócić w niedzielę wieczorem i nie mieć sił zrobić sobie kolacji.

„Chcesz rozśmieszyć Pana Boga – powiedz mu o swoich planach”. Konrad już powiedział. Czeka na reakcję niebios.

Poranne rozmowy Konrada cz. II

Dwa dni temu Konrad myślał, że już wszystko ustalone (w końcu). Mylił się. Dzisiaj rano Była zarządziła kolejną zmianę. Zarządziła. Nie poprosiła, nie zapytała, ale zarządziła. Bo skoro kilka dni temu Konrad przedstawił propozycję w które dni zajmie się Potomstwem, to teraz ta propozycja powinna być ona nadal aktualna – mimo, że Była ją odrzuciła i umówili się zupełnie inaczej. Była nie przyjęła do wiadomości, że Konrad już ma inne plany – i może spędzić czas z Potomstwem zgodnie z tym co ustalili dwa dni temu.

Konrad jest (cenzura) bo nie zgodził się na kolejną zmianę planów. Konrad jest (cenzura) bo nie przewidział, że może Była będzie jednak chciała wrócić do jego propozycji. Konradowi nie zależy na Potomstwu skoro już inaczej zaplanował te dni. Bo Konrad myśli tylko o sobie. O sobie i o tej (cenzura) Muzie.

Ręce opadają.

Poranne rozmowy Konrada

Czyż może być coś piękniejszego niż miłe poranne rozmowy ? Czyż może być coś piękniejszego, niż usłyszenie kilku komplementów od samego ranna ? Chyba nie da się lepiej zacząć dnia.

Konrad siedzi sobie w pracy, popija kawę i wysłuchuje monologu Byłej. O tym, że jest egoistą, pierdołą i nieudacznikiem. Że zmarnował Byłej życie. Że zawsze musi być tak jak Konrad chce. Że Konrad ma się przygotować do większych nakładów finansowych na Potomstwo. Że Byłą śmieszy jak Konrad twierdzi, że Potomstwo jest dla niego najważniejsze. Że Konrad nie może wytrzymać kilku godzin, żeby nie spotkać się z Muzą. Że Konrad i Muza tylko imprezują a Była się poświęca.

Taaaaa….. Wiele tych kwestii Konrad już słyszał i zdołał się przyzwyczaić. Konrada śmieszy już to, że Była lepiej od niego wie kiedy Konrad spotyka się z Muzą i jaki charakter mają te spotkania. Śmieszy go ilość imprez, wyjazdów i wycieczek na których ponoć był.

Ale pojawiło się też trochę nowych wątków. Na przykład finansowy. Konrad jest zdziwiony. Utrzymuje dwa mieszkania. Swoje i to, w którym mieszka Była z Potomstwem. Utrzymuje w 100%. Do tego płaci Byłej alimenty a Potomstwo spędza u niego niemal połowę miesiąca. Ale ma się przygotować do większych nakładów finansowych. Konrad poradził Byłej, żeby policzyła wszystko jeszcze raz i zobaczyła ile wynosi realnie jego wkład w utrzymanie Potomstwa. I dopiero wtedy zaczynała rozmowę na ten temat.

Drugą nowością jest uwaga, że tak na prawdę dla Konrada Potomstwo nie jest najważniejsze. Dlaczego Była tak uważa ? Bo Konrad nie nagina się do jej woli. Nie zmienia swoich planów na zawołanie bo Była wymyśliła coś nowego. Bo Konrad już zaplanował weekend z Potomstwem i nie chce tego zmieniać – tym bardziej jeśli Potomstwo już odlicza dni do tego dnia. Konrad od lat wie, że dla Byłej terminy są święte. Ale tylko jej terminy. Wszyscy inni powinni te terminy korygować i dostosowywać do niej.

Konrad nadal próbuje myśleć o Byłej z sympatią. W końcu jest matką Potomstwa. I pamięta o tym, że przeżyli ileś szczęśliwych lat. Ale jest mu coraz trudniej.

Gustaw namawia Konrada

Witaj Konradzie. Co tam słychać ?
Gustaw ? Czym zasłużyłem na Twoją wizytę ?
Jeszcze niczym, ale warto się przypomnieć. Widzę dla Ciebie szansę. Jak tam majówka ?
Sam wiesz. Na lekach przeciwbólowych. Dzień w dzień wizyta w zabiegowym na zmianę opatrunku.
No właśnie dlatego przyszedłem. Zadzwoniłeś ?
Do kogo ?
Do tej pielęgniarki, która dała Tobie swój numer.
Dała, żebym mógł zadzwonić gdyby były potrzebne jakieś silniejsze leki. Albo coś się działo.
Eh, jak ty zdziadziałeś. Podobałeś się jej. Dlatego dostałeś numer. Ma ochotę na spotkanie z Tobą
Chyba coś się Tobie pomyliło Gustaw.
Jasne, jasne. A na fejsie to kto Ciebie znalazł i zaprosił do znajomych ?
Ona.
Widzisz ? Dlaczego jeszcze nie zaakceptowałeś jej zaproszenia ?
Bo nie chcę.
Och jaki ty jesteś teraz idealny. Myślisz, że jest tylko Muza na tym świecie ? Nie masz ochoty na małą odmianę. Przyznaj się. Tobie też ta pielęgniareczka się spodobała.
Ładna, przyznaję.
To dlaczego do niej nie dzwonisz ? Kawa to nic złego. A nawet jakby to była kolacja ze śniadaniem to Muza się nie dowie.
Nie chcę. Nie namawiaj.
Kiedyś to były czasy, przypomnij sobie. Każdego dnia mogłeś się spotykać z inną. Żadnych zobowiązań. Nie żałujesz tego ? Szczególnie teraz jak już jesteś rozwiedziony. Za moich czasów kilka Tobie odmówiło ze względu na to, że miałeś jeszcze żonę. Teraz miałbyś raj. Rozwiedziony, z własnym mieszkaniem. Przemyśl to.
Nie chcę. Jest mi dobrze teraz.
Ściemniaj innym a nie mnie. Pamiętaj, że ja wiem wszystko. Trochę minęło od ostatniego spotkania z Muzą.
To prawda, ale zamyka swoje sprawy z byłym mężem. A do tego zakłada swoją firmę. Zresztą ja też miałem mnóstwo na głowie a do tego ta kontuzja.
Ale kto częściej dzwoni ? Ty czy Muza ?
Ja. Ale to nie ma większego znaczenia kto dzwoni. Ważny jest całokształt.
I uważasz, że całokształt jest w porządku ?
Tak, jak najbardziej. Byłem na śniadaniu wielkanocnym z jej rodzicami, bratem i kuzynem. Mamy zarezerwowany wspólny wyjazd w czerwcu. Tak więc to kto więcej dzwoni jest nieistotne.
Oj, Konrad, Konrad. Dobrze radzę. Dzwoń do tej pielęgniarki. Wpadliście sobie w oko.
Nie zadzwonię. Nie licz na to, że wrócisz. Nie chcę.
Zdziadziałeś. Jeszcze się zobaczymy.
Na razie to ja się będę widział z Muzą. A za tobą Gustaw nie tęsknię. Nie musisz dzwonić. Przychodzić też nie.
Wpadnę niedługo na browara. Bo postanowienia noworoczne coś ci słabo idą.
Idź już.