Conradus Gustavus Rex

Conradus Gustavus wstąpił na działo i starał się przebić wzrokiem mgłę i dymy. Dymy, które powstawały po każdym wystrzale z armat. Conradus Gustavus przenikliwym wzrokiem sprawdzał efekty każdego wystrzału. Korygował, poprawiał, zagrzewał do wysiłku podległych mu żołnierzy. Słyszał krzyki obrońców, widział ich sylwetki. Obserwował ich wysiłki. Jak próbują nawiązać równorzędną wymianę ognia z jego oddziałem. Gdzieniegdzie widział też przemykających w białych habitach mnichów.

Jenerał Miller prosi na naradę„. Conradus Gustawus nakazał kontynuowanie ostrzału i udał się za adiutantem generała. W namiocie dowództwa byli już wszyscy. Generał Miller, Wejhard Wrzesowicz, de Fossis i inni.

Rozgorzała dyskusja. Na której randce można iść do łóżka. Czy z punktu widzenia mężczyzny lepiej zaprosić kobietę do siebie czy też raczej oczekiwać zaproszenia z jej strony. Każda z opcji miała swoich zwolenników. Każda z opcji miała plusy dodatnie i plusy ujemne. Nagle rozległ się okrzyk: „Wycieczka z klasztoru. Do broni„… Conradus Gustawus zerwał się na równe nogi i….

 

Konrad się obudził.

Konrad jest zafascynowany tym snem. Jakim cudem jego mózg sklecił taką historię. Na trzeźwo. Bez żadnych wspomagaczy. Dlaczego? Jak?

Jedyne wytłumaczenie jakie przychodzi Konradowi do głowy to fakt, że ostatnio dużo słuchał płyty ‚Carolus Rex‚ Sabaton’u. To by tłumaczyło wątek szwedzki. Ale skąd te rozważania randkowo-łóżkowe w trakcie oblężenia? Tego Konrad już wyjaśnić nie potrafi.

Yes, yes, yes

Konrad słucha raczej niszowej muzyki. Konrad słucha raczej cięższej muzyki. Konrad chadza raczej samotnie na koncerty. Czasami, na te ciut lżejsze, towarzyszy mu Muza.

Iść na koncert z dwoma kumplami – bezcenne. Za piwo na koncercie Konrad zapłaci kartą Mastercard.

A na deser będzie koncert w towarzystwie Muzy. Czasami życie jest piękne.

Konradowi się wyjaśnia

Wyjaśnia się jego tragizm. Wychodzi na to, że jednak nie jest bohaterem tragicznym. Życie samo podejmuje za niego decyzję i dzięki temu nie musi tego robić sam. Może to trochę trąca oportunizmem, ale na pewno dla Konrada wygodnie.

Długi weekend z Bożym Ciałem – Potomstwo Muzy będzie miało turniej. Ważny, prestiżowy. Wyjazd do Brata Muzy stał się nieaktualny. Konrad może iść do Rodziców bez wyrzutów sumienia, że idzie sam. I tak Muza musi być z Potomstwem na turnieju.

Jubileusz dalszej rodziny Konrada przypada w weekend gdzie i Muza i on muszą zająć się Potomstwem. Były Mąż Muzy wyjeżdża służbowo i nie może zająć się dziećmi, więc temat się rozwiązał sam. Prawdopodobnie Konrad też nie pojedzie, bo impreza ma być bez dzieci a nie ma co zrobić z Potomstwem.

Wiersz ciekawy

Konrad na niego wpadł przypadkiem już dawno. Spodobał mu się. Był wtedy w nastroju wspomnieniowo-sentymentalnym. Zastanawiał się co by było gdyby… gdyby w liceum… gdyby na studiach…

Teraz się nie zastanawia. Nie ma czasu. Wiersz nadal mu się podoba.

Kiedy dziewczyny, którym przynosimy kwiaty
i dłoń podajemy w rękawiczce
z jedwabiu nieba,
idą do łóżka z nienawistnymi nam mężczyznami
to z początku boli
Później patrzymy już spokojniej
jak rodzą nie nasze dzieci,
przyjmują policzki i zdrady,
a nasze wiersze
bolą je po latach
przy życzliwie otwartym lustrze.
Ale to jeszcze nie koniec. Wiemy,
że za kilkanaście lat
ich dziąsła zaczną żuć zapewnienia,
że tylko nas kochały wtedy
róża przestanie być kwiatem, a księżyc
szybko zajdzie i grzechy
wejdą do mieszkań w wypłowiałych,
niemodnych sukienkach.
Bezzębna dobroć opinać będzie
ich ciężkie ciała.

Aleksander Nawrocki

Handlowo-niedzielne przemyślenia Konrada

Konrad spędził aktywny weekend. Tym razem rowery. Sobota i niedziela. Pogoda super: ciepło i słonecznie. Oprócz niedzielnej burzy w godzinach wieczornych. Ale Konrad lubi deszcz, więc nie może narzekać. Tym bardziej, że prawie nie zmókł. A za to pobił rekord prędkości na dystansie ostatnich 5 kilometrów.

Niedzielna trasa przebiegała w pobliżu dwóch znanych i lubianych przez mieszkańców jezior. Tłumy ludzi. Tłumy rowerów. Tłumy wózków. Tłumy psów. I tak dalej i tym podobne.

Konrad zastanawiał się nad jednym. Gdyby to była niedziela handlowa – czy te tłumy nadal byłyby nad jeziorami czy raczej zapełniałyby galerie handlowe. Szkoda, że tego nie da się sprawdzić. Uczestnicy wycieczki mieli różne zdania na ten temat. Wszelaka gastronomia przeżywała oblężenie. Nie każdy mógł odpoczywać mimo ustawowo wolnej niedzieli. Czy to sprawiedliwie ? Dlaczego jedni mogą (muszą ?) mieć wolne a inni nie ?Uczestnicy wycieczki mieli różne zdania na ten temat.

Konrad i Muza są mega zadowoleni z weekendu. Tym bardziej, że wcześniejszy rozruch na rowerach miejskich zaowocował i Konrad nie cierpi dzisiaj na ból miejsca, w którym plecy tracą swoją szlachetną nazwę.