Koncert, królestwo za koncert…

Konrad wrócił do świata żywych i przekopuje się przez oferty koncertowe. Chce iść na koncert. Chce usłyszeć łomot perkusji, chce usłyszeć drapieżny męski lub damski wokal. Chce być otoczony muzyką. Chce mieć wrażenie, że muzyka jest jak deszcz, który przenika jego ciało. Chce mieć wrażenie, że chłonie muzykę nawet skórą.

Konrad dość wysoko postawił sobie poprzeczkę. Pamięta koncerty rumuńskiego zespołu Negura Bunget. W kwietniu był na Australian Pink Floyd i Batushka. Konrad zna i uczestniczył w 3 godzinnych koncertach Kultu. 20 minut utworu Wielki Taniec z roku 99, wzbogacone o eschatologiczno-biblijne wstawki Kazika, do tej pory tkwi/tkwią (eh, Konrad nigdy nie był dobrym polonistą – jedyną 5 z wypracowania dostał na maturze; do dzisiaj nie wie jak) w pamięci Konrada. Konrad zachwyca się tekstami Staszewskiego (K. i S.), Grabaża, Kaczmarskiego, Spiętego… Konrad nie zadowoli się byle czym…

A na razie nic nie znalazł. Szuka dla siebie. Tylko dla siebie. Szuka też dla siebie i Muzy, Szuka. Ponoć „szukajcie a znajdziecie„.

Do dzieła Konradzie… Szukaj… Szukaj aż znajdziesz…

Szalony maj Konrada cz. II

Szalony maj zmierza ku końcowi.

Jeden projekt zamknięty, w drugim niewielkie poprawki do wykonania. Trzeci stał się wielkim sukcesem Konrada.

Skoro stres i napięcie minęły – Konrad powoli wraca do świata żywych. Za chwilę krótki urlop. Do tego trzeba posprzątać mieszkanie, bo kotów całe stado. Przyda się też pranie, bo półki zaczęły już świecić pustkami.

I koniecznie trzeba się znowu zacząć więcej ruszać. Jedzenie w pracy pizzy i innego zamawianego jedzenia odbiło się dość niekorzystnie na Konradzie. Jedyne pocieszenie, że Konrad do pracy jeździł rowerem. Z wagą mogło być gorzej.

Szalony maj Konrada

Konrad sam nie wie czy zająć się w pierwszej kolejności. Harmonogram ustalony rano – w południe jest już wywrócony do góry nogami. Konrad z rozrzewnieniem wspomina czasy gdy w pracy mógł oglądać filmy i czytać książki. Teraz jest stres. Teraz jest zmęczenie.

Jeden projekt już zamknięty. Zostały dwa.

Ale jeszcze trzy tygodnie. Za trzy tygodnie Konrad odpocznie. Krótki urlop już zaplanowany i zaakceptowany przez przełożonych.