Fejsbukowe mądrości Byłej cz. II

Prawdziwą klasę faceta poznasz dopiero po tym, jak odnosi się do Ciebie po Waszym rozstaniu…

No pięknie. Czyżby wpis spowodowany ostatnią rozmową ? Bo z tego co Konrad wie, to Ricardo nadal jest obecnym a nie byłym. A może Konrad jest po prostu przewrażliwiony.

Tak czy siak Konrad nie ma sobie nic do zarzucenia. Po rozstaniu pokazał klasę. Tak uważa. Tak wynika z obserwacji innych rozstań. Oprócz jednego. Oprócz jednej pary. Muza i Były Mąż Muzy. Ideał. Tak Konrad chciał. Tak Konradowi nie wyszło.

Ale Konrad nie ma sobie nic do zarzucenia jeśli chodzi o jego stosunek do Byłej po rozstaniu. I to jest dla niego najważniejsze. Konrad może patrzeć na siebie w lustrze bez wyrzutów sumienia.

Konrad, jesteś beznadziejny

Konrad, pogadaj z Potomkiem nr 1…. Chodź do mnie, porozmawiaj z Tatą…
Chwila, chwila. O co chodzi ? Dlaczego sam nie dzwoni ? Rozmawiałem z nim w południe.
Zabrałam mu właśnie komórkę i ma pretensje. Pogadaj z nim.
Teraz ?
Tak, przed chwilą mu zabrałam i się awanturuje.
O, nie. Już Tobie mówiłem. Nie będę rozwiązywał Twoich i Potomstwa konfliktów przez telefon. Nie znam sytuacji. Nie wiem co się działo. Jest problem – zadzwoń na spokojnie i wyjaśnij co i jak. Pogadam. Ale nigdy w emocjach. Nigdy przez telefon. Muszę znać więcej szczegółów.
Zabrałam mu komórkę. Powiedział, że jak nie oddam to nie idzie jutro do szkoły. Tyle. Koniec szczegółów.
Nie. Ile siedział nad komórką ? Grał czy rozmawiał ? Czy miał coś innego do zrobienia ? I tak dalej. Nie będę rozmawiał w emocjach. Jak się uspokoisz to zadzwoń jutro a ja z nim pogadam.
Czego potrzebujesz więcej ? Nie słucha się mnie i chcę, żebyś mu kazał…
Nie. Już kiedyś mówiłem. Nie będę strażą pożarną gaszącą konflikty przez telefon. Konflikty, o których nie mam pojęcia. Zadzwoń na spokojnie. Jutro.
Konrad, jesteś beznadziejny. Na razie.

Konrad czyta Wojewódzkiego

Konrad nie lubi polityki. Na fejsie i innych takich unika postów i polubień z dziedziny polityki. Jak to śpiewał Kaczmarski: „polityka dla mnie to w krysztale pomyje„. Ale z drugiej strony to Konrad swoje wie. Wie, że jest gorszym sortem i tyle.

Konrad ma znajomych. Znajomi Konrad w większości też są gorszym sortem. Jest kilka rodzynków. I tak sobie na nich Konrad patrzy. Może Konrad ma pecha. Może Konrad trafia na jeden typ zwolenników Dojnej Zmiany. Może Konrad nie ma szczęścia. Bo wszyscy oni pasują do tego, co Konrad przeczytał. Przeczytał w wywiadzie z Wojewódzkim (Wojewódzki to osobny temat i może kiedyś Konrad się pokusi o wpis na jego temat). Ale wszystko pasuje. Szkoda. Szkoda przynajmniej dwóch osób. Trochę więcej luzu. Trochę mniej syndromu oblężonej twierdzy. I byłoby pięknie.

Oddajmy głos Wojewódzkiemu:

Nie ma takiej kategorii jak prawicowe poczucie humoru, tak jak nie ma czegoś takiego, jak białoruski prom kosmiczny. To są rzeczy, które się wykluczają. Człowiek prawicy ma zwykle takie wzdęcie godnościowo-narodowościowe, że nie potrafi zejść do poziomu, w którym żart mógłby pomóc mu oswoić rzeczywistość. W ogóle mam takie wrażenie, że umysły prawicowe są błyskotliwe, ale tylko do momentu, gdy wezmą się za myślenie.

Żart mógłby pomóc mu oswoić rzeczywistość. Właśnie. Tak mało. I tak dużo.

Słowo na które czekałem…

Łąka na niebie się kończy 
Ja tańczę, tańczę na słońcu 
Słowo, na które czekałem 
Padło z Twoich ust w końcu
(Kazik Staszewski)

Konrad…
Tak ?
Nie radzę sobie.
Radzisz. Przecież widzę.
Nie radzę. Wracam do domu i chciałabym iść spać. Zakopać się w łóżku, wziąć koty pod kołdrę i spać. Spać.
Zmęczona byłaś. Teraz odpoczywamy to wrócisz do świat żywych. Wyluzuj. To jest nasz weekend. Tylko nasz. Tak jak tamten w Kazimierzu.
Nie, to nie o to chodzi. Widzisz jak u mnie jest. Totalny nieogar. Totalny bałagan. Może Ty jesteś zbyt poukładany, zbyt zdyscyplinowany, ale jak patrzę na nas to Ty masz na wszystko czas. I jak jesteś ze mną, to ja też ten czas mam. Na siłownię, na kino, na porządki, na wszystko.
Staram się Ci pomóc.
Potrzebuję Twojej pomocy.
Staram się.
Konrad… Nie wiem czy powinnam… Nie wiem, czy już… Nie wiem czy to nie błąd… Czy… Czy chciałbyś zamieszkać z nami 2-3 dni w tygodniu ? Wtedy gdy nie masz Potomstwa u siebie?
Muza… wiesz… ja… a co z Twoimi Potomstwem ?
Nie wiem. Muszę z nimi pogadać. Ale chcę znać Twoje zdanie. Sama też to muszę ułożyć sobie w głowie. Chcę wiedzieć co o tym sądzisz. I proszę. Daj mi czas na ułożenie tego wszystkiego.
Muza… Nie chcę kwasów z Twoimi dziećmi. Ja chcę. Jeśli Ty i Oni też chcą, to nie ma problemu. Ale nie chcę kwasów. Zależy mi na Tobie, lubię Twoje dzieciaki.
Dziękuję Konrad. Porozmawiamy jeszcze na ten temat. Jesteś najlepszym facetem, jakiego spotkałam w życiu