Turniej Konrada

A żeby być precyzyjnym: turniej Potomka nr 2. Bez większych sukcesów, ale nie o tym Konrad chce (bez większych sukcesów = ćwierćfinał, ale Potomek przyzwyczaił Konrada do podium).

Turniej w małej mieścinie. Żeby nie napisać wiosce zabitej dechami. Klub w garażu. Warunki raczej średnie patrząc na to, co Konrad zdołał zaobserwować. podczas innych zawodów. Brak baru, brak kuchni, brak automatu z napojami… Kawa i herbata donoszona z prywatnego mieszkania. Jedzenie zamawiane na telefon.

Ale jest Pasjonat. Pasjonat, który poświecił swój prywatny czas, prywatny garaż, prywatny czajnik, kawę i herbatę. Pasjonat, który zagospodarował czas dzieciakom. I zamiast włóczyć się, wystawać na ulicach – dzieciaki przychodzą do niego. I grają, trenują. Z sukcesami. Jeden z nich jest od dawna liderem większości rozgrywek, w których bierze udział Potomek nr 2. Z dwójką innych Potomek od roku toczy wyrównane boje (tym razem jedna przegrana, jedna wygrana).

Konrad pogadał z Pasjonatem. Pasjonat dostaje dotacje z gminy i powiatu. Mógłby poprawić warunki. Mógłby unowocześnić klub (swój prywatny garaż). Ale jak sam powiedział. Za te pieniądze woli jeździć z dzieciakami na turnieje po Polsce. Bo taka modernizacja, to ze trzy/cztery turnieje mniej. Dla niego wybór jest prosty.

Oby więcej takich Pasjonatów. Oby więcej.

Kino Potomka cz. III

Tata, mogę do kina w weekend ?
Możesz.
Dzięki.
(cisza)
Nie pytasz z kim ?
Wiem. Widziałem się z jej rodzicami w święta.
Aha. I co ?
I nic. Pytali, czy ją odprowadzisz do domu.
Odprowadzę.
Tak powiedziałem.
Dzięki, tata.

Wygląda na to, że nastąpiła mała reaktywacja ze znajomości z córką znajomych Muzy. Potomstwo poznało ich na wakajcach. Tegoroczne wakacje też spędzą razem.

Eh, Konrad jest już stary.

Święta Konrada

Święta bez zobowiązań.

Potmostwo – nad morzem. Potomstwo Muzy – w górach. Rodzcie Konrada – w górach. Siostra Konrada – daleko. Brat Muzy – jeszcze dalej.

Święta bez zobowiązań. Konrad i Muza odkryli ile to restauracji jest otwartych w niedzielę i poniedziałek. Dzięki temu uniknęli gotowania, sprzątania i tym podobnym czynności. Ot., na śniadanie ugotowali kilka jajek. Obiady – w restauracji. Zamiast gotować i zapraszać – umówili się z najbliższą rodziną na mieście. Wszyscy zadowoleni, wszyscy wypoczęci. A kelnerkom zostawili spory napiwek – Konrad zdaje sobie sprawę, że gdy on wypoczywał, to ktoś inny musiał pracować.

Konradowi najbardziej do gustu przypadł wieczór/noc z soboty na niedzielę. Za dzieciaka spędzał ten czas na adoracjach, święconkach, liturgiach, procesjach. Może i miło się wspomina – beztroski czas dziecieństwa. Ale Konrad woli wersję współczesną. Piękna pogoda. Konrad i Muza usiedli na tarasie. Otworzyli wino. Pierwsze, drugie, trzecie. Rozmawiali, wspominali, dyskutowali. Gdy w liturgii Wielkiej Soboty płonął ogień – u nich ogień płonął gdzie indziej.

Co wiesz Konradzie ? cz IV

Konrad wrócił z urlopu i się dowiedział.

Po pierwsz primo: Była wróciła do Ricardo. Ricardo się stara. Stara się bardzo

Po drugie primo: Była zrezygnowała z wynajmowania mieszkania od znajomych mieszkania. Po niecałym miesiącu. Przeprosiła, kupiła alko.

Po trzecie primo: Potomstwo zadowolone.

Po czwarte primo: Matka Byłej nadal zmianną jest. Niby nie chce się z córką widziec, ale co drugi dzień dolinuje do telefonu.

Po piąte primo: urlop udany. Bardzo.

Ironia losu Konrada

Od czasu do czasu Konradowi trafiają się w pracy spore luzy. Brak zadań.

Jakiś czas temu Konrad obejrzał sobie Grę o Tron. W godzinach pracy. Bo nie miał co robić. I jeszcze mu za to zapłacili. O przeczytanych książkach Konrad woli nie wspominac.

A teraz ? A teraz Konrad się nie wyrabia. Pracował po 10-12 godzin w ostatnich dwóch tygodniach. Pracował w sobotę. Pracował dzisiaj. Bo pilne, bo urgent, bo od poniedziałku będzisz na urlopie.

No właśnie. Konrad będzie na urlopie. Ale przez nawał pracy ma tylko kupione bilety. I ubezpieczenie. Nic więcej. Planu zero. Spakowania zero. Samolot za 12 godzin. Tym razem Muza jest bardziej ogarnięta od Konrada.

Konrad, nie przejmuj się. Najwyżej kupisz sobie parę ciuchów w Primark’u. Tylko się wyrób, oddaj, zakończ. Żeby nikt nam przez ten tydzień nie przeszkadzał. 

Ironia losu. Kiedy Konrad miał czas – nie miał co robić. Kiedy Konrad nie ma czasu – zadań aż za dużo.