Konrad ogląda Indiana Jones i ostatnia krucjata

Marazm, nuda, nostalgia…

Konrad ogląda sporo filmów na Netflix. Ogląda nowe. Wraca do starych.

Konrad uśmiechnął się szeroko gdy zobaczył „Indiana Jones i ostatnia krucjata”. To jeden z czterech filmów, które Konrad oglądał w kinie gdy czuł się dorosłym choć był jeszcze dzieckiem. W kinie bez Siostry, w kinie ze swoim Ojcem. Pozostałe to: Willow, Robin Hood Książe Złodziei, Jurrasic Park i Batman.

Gdzieś tam w okolicach studiów Konrad obejrzał „Ostatnią Krucjatę” ponownie. Z sentymentem. Oczywiście film nie zrobił na nim takiego wrażenia jak w czasach dzieciństwa. Oczywiście film jest infantylny, przewidywalny, itp. Ale coś tam po nim Konradowi zostało. Do dzisiaj Konrad lubi temat krucjat czy templariuszy – który rozszerzył się także o Krzyżaków i joannitów (czym kiedyś tam spowodował foch Byłej, gdy nadłożył wiele km by zobaczyć jedyną (chyba) pozostałość po joannitach w Polsce).

Teraz Konrad obejrzał trzeci raz. I uświadomił sobie, że w ostatnich scenach filmu – dr Elsa Schneider z pełną świadomością podaje Donovan’owi kielich, który na pewno nie jest Gralem. Ona to wiedziała. Zrobiła to specjalnie….

Szok Konrada był olbrzymi. Po tylu latach zrozumiał postawę dr Schneider. Po tylu latach zrozumiał jej mimikę w tej scenie. Po tylu latach zrozumiał jej słowa skierowane do Indiego, że Gral na pewno nie jest ze złota. Po tylu latach zrozumiał wszystkie gesty i słowa skierowane ku Indianie – szczególnie te w  Kanionie Półksiężyca.

Eh, Konradzie… Trzeba było 20 lat, żebyś zrozumiał. Żebyś zrozumiał, że nie rozumiesz kobiet. A to, że zrozumiałeś scenariuszowe zachowanie jednej z nich – świadczy o tym, że w życiu codziennym nadal ich nie zrozumiesz. Nie rozumiesz zachowania kobiet. Żadnej.

Konradzie, może to dobrze, że nadal trwa kwarantanna…

Konrad w czasach zarazy cz. V

Marazm, nuda, nostalgia…

Konrad postanowił wrócić do rzeczywistości wirtualnej. Do aplikacji randkowych. Żeby sobie pogadać, nauczyć się czegoś, odkryć nowe zespoły, książki czy filmy. Bo na ten moment Konrad dostaje coraz bardziej na głowę.

Na szczęście od poniedziałku jest lepiej i Konrad z czystym sumieniem odbudowuje kondycję fizyczną (wcześniej Konrad czuł się trochę jak partyzant – teraz może to robić bez obaw).

Na szczęście Była też zmieniła nastawienie i wkrótce Potomstwo znowu będzie przyjeżdżać do Konrada na weekendy.

No nic. Konrad wraca do pracy. I zobaczyć jak wirus wpłynął na działanie aplikacji typu Tinder oraz Sympatia.

Konrad spotyka Ciri cz. VIII

Hej Konrad
Hej Ciri
Jak święta ?
A spoko. Książka, film. A Twoje ?
Nuda. Poszłabym na koncert
Ja też.
Napiłabym się dobrego piwa.
Ja też.
Masz jakiś alkohol ?
Coś tam mam. A co ?
Ja też mam. Spotykamy się za 20 minut pod klubem ?
Zamknięty jest.
Wiem, ale obok jest park. Usiądziemy i wypijemy.
Jest po 22.
No to co? Jutro poniedziałek – też wolne.
Jest kwarantanna. Parki zamknięte.
I kto to mówi ? Wkurzałeś się na te restrykcje. Że większość bez sensu i wbrew zdrowemu rozsądkowi. Zresztą, kogo spotkamy o tej porze ?
A Twój facet ?
Zamierzasz zrezygnować ze wszystkich przyjaźni jak się z kimś zwiążesz ?
No właściwie, to nie.
Ja też nie. Za 20 minut ?
Ok. Będę.

(spotkali się, wypili. Coś około litra alkoholu co najmniej 30%. Pogadali, pośmiali się, powspominali. Konrad odprowadził Ciri pod dom. Zamówił taksówkę i odjechał. Po kilku minutach… )

Konrad, to była Twoja taksówka ?
Tak, już jadę.
Szkoda. 
Dlaczego ?
Szkoda, że Ciebie nie zaprosiłam.
Spoko Ciri. To chyba dobrze. Jestem po spożyciu. Wolałbym poznać Twojego faceta na trzeźwo.
Nie mieszkamy razem.
Aha
Szkoda, że Ciebie nie zaprosiłam.
Ciri, jestem nieźle dziabnięty. Znam siebie. Nie miałabyś ze mnie pożytku.
Szkoda. Może kiedyś…
Nie wiem. Może…
Czasami żałuję, Konradzie.
Nie żałuj. Szkoda na to czasu.
Pójdziemy razem na najbliższy koncert ?
Pójdziemy Ciri, pójdziemy.

(po powrocie do domu)

Gustaw !
Tak ?
Dawaj wino
Serio ? To może się źle skończyć.
Nic mnie to nie obchodzi. Dawaj.

(źle się skończyło)

Konrad w czasach zarazy cz. IV

Marazm, nuda, nostalgia…

Ale pewne sprawy w życiu Konrada powoli się wyjaśniają. To dobrze. W przyrodzie musi być równowaga, więc niektóre sprawy wręcz przeciwnie – gmatwają się coraz bardziej. Konrad przyznaje, że w czasie kwarantanny nie zawiera nowych znajomości. Przez to te „stare” są tym cenniejsze, chociaż czasami idą w zaskakującą stronę.

Królowa Śniegu – wyraźnie idzie w kierunku, którego spodziewał się Konrad. Wygaszanie znajomości zajęło trochę więcej czasu niż Konrad myślał. Ale teraz jest dokładnie to, czego się spodziewał. Przez kilka dnia Konrad podtrzymywał wirtualną znajomość. Wczoraj Konrad odpuścił. Będą piękne wspomnienia. Pradawni bogowie dali Królowej Śniegu i Konradowi dwa tygodnie. Dwa niesamowite tygodnie, które gdyby nie wirus – nigdy by nie miały miejsca. Trzeba się uśmiechać, wspominać, ale żyć dalej.

Kotka – cóż, Konrad sam nie wie. Kotka w czasie kwarantanny zachowuje się tak, że Konrad może się uważać za: 1) przyjaciela, który wysłucha, pocieszy, odstawi do domu po nieudanej randce albo 2) faceta, który powinien zrozumieć, że to co pisze Kotka oznacza mniej więcej: „przytul mnie, pocałuj, zostań„.

Ciri – a tutaj to się dziwnie zadziało. Kwarantanna kwarantanną a Konrad spotkał się z Ciri. Temat na oddzielny wpis.

I jeszcze Potomstwo. Potomstwo o którym Konrad myśli codziennie. Potomstwo, którego Konrad nie widział już ponad miesiąc. Konrad rozmawia z Potomstwem. Czasami kilka razy dziennie. Obu Potomkom zmienił się głos. Potomek nr 1 powiedział, że nie będzie się golił dopóki nie będzie szkoły. Konrad zastanawia się, czy ich pozna. Czy dzieciaki już zmieniły się w mężczyzn ? Ale nadal się kłócą na potęgę i co jakiś czas Była dzwoni: „Konrad, weź im coś powiedz…„. A Konrad nie mówi. Bo jak nie widzi, to nie ingeruje w kłótnie. Dopiero na drugi dzień dzwoni: „chłopaki, weźcie wrzućcie na luz. Nie wiadomo jak długo będziecie siedzieć w domu„. Była nie puszcza Potomstwa do Konrada. Boi się i panikuje. Może ma rację. Może nie.

Dziwna znajomość Konrada

Jakiś czas temu Tinder poinformował Konrada o polubieniu. Konrad obejrzał. No cóż. Z opisu – fajnie. Ze zdjęcia – nie ma tragedii. Tylko odległość – jakieś 100km. Nie. Konrad nie bardzo ma czas jeździć, a już takie odległości to już zupełnie. Przesunął w lewo – nie.

Konrad nie do końca ogarnia algorytm Tindera, ale ten profil powracał do niego kilka razy. Po iluś tam „nie” – Konrad stwierdził: no dobra, zobaczymy,

Co się okazało – dziewczyna naściemniała trochę w miejscu zamieszkania. Mieszkała całkiem blisko. Miło się pisało. O książkach i filmach. Miała podobne doświadczenia jak Konrada jeśli chodzi o dzieci i byłego partnera, więc wyglądało na to, że rozumieją się nawzajem. Przeszli na Whatsapp.

Pierwszy sygnał alarmowy pojawił się u Konrada gdy wysłała swoje dość odważne zdjęcia. Z jednej strony fajnie – miło popatrzyć. Ale z drugiej – do obcego faceta, którego na oczy nie widziała. Do tego jakieś tam mega erotyczne wstawki w rozmowach.

Drugi sygnał alarmowy – mieszkała nadal z dziećmi z byłym partnerem. Niby Konrad też to przerabiał. Też mieszkał z Byłą i Potomstwem po rozstaniu. Ale tutaj mu coś nie grało. Z jednej strony – ojciec uwielbia swoje dzieci, ma z nimi super kontakt. Z drugiej – „nie mogę się z Tobą jeszcze spotkać, Konradzie. Nie mogę zostawić dzieci z nim. On je zniszczy„. Coś tu nie grało.

Trzeci sygnał alarmowy – powiązany z drugim. Nie udało się spotkać. Nigdy. Zawsze coś nie pasowało. Jej.

Czwarty sygnał alarmowy – zaczęła pisać jak cierpi, jak płacze. Jak ma doła. Jak musi się wyprowadzić. Im szybciej tym lepiej. Pisała do faceta, którego na oczy nie widziała.

Konrad zaczął się zastanawiać jak delikatnie wymiksować się z tej znajomości. Oczywiście mógł zablokować numer i byłoby po sprawie. Ale to nie w stylu Konrada. Z ulgą przeczytał: „wiesz, jesteś fajnym facetem, ale dam sobie spokój. Nie lubi wirtualnych znajomości, a nie mogę się teraz spotkać„. Konrad napisał, że rozumie. I życzy powodzenia. Dwa dni później na Tinderze (a nie na Whatsapp jak dotychczas) pojawiła się wiadomość: „on jest beznadziejny. Byłam na spacerze, cały czas płakałam przez niego„. Konrad nie wiedział co odpisać. Dał sobie czas. Na drugi dzień profil zniknął z Tindera – Konradowi ulżyło. Na whatsapp na szczęście cisza.

Minęło kilka dni. Tinder poinformował – masz nowe polubienie. To znowu ona. Konrad przesunął na nie. I tak będzie robił. Na whatsapp na szczęście cisza.

Konrad nie wie co myśleć o tej znajomości. Trochę dziwne to było.

Konrad w czasach zarazy cz. III

Konrad sam nie wie co napisać. Za dużo się u niego nie zmieniło. Marazm, nuda… oraz irytacja. I frustracja.  Bo Konrad nie umie pracować w domu. Konrad nie umie ćwiczyć w domu. A jedno i drugie robi. Pierwsze – bo musi. Drugie – bo powinien, żeby nie było tragedii.

Konrad obserwuje otaczającą go rzeczywistości, ograniczenia, które nie są do końca umocowane prawnie, widzi równość i równiejszość zbawców narodu – i Konrad bluzga. Dobrze, że Konrada nikt nie słyszy. Gustaw jest przyzwyczajony.

Konrad bardzo miło wspomina marcową kwarantannę. Do Konrada był to piękny czas. Spokoju, wyluzowania. Czas Królowej Śniegu.

Konradowi źle na kwietniowej kwarantannie. Nosi go. Brakuje mu aktywności fizycznej. Roweru, siłowni, treningów. Randek.

Małe podsumowanie kwietniowej kwarantanny Konrada:

  • książki: 7
  • seriale: 3
  • filmy: trudno już policzyć
  • wina: 4
  • kg: 7 (na plus oczywiście)
  • spacery: 10 km (do sklepu, rodziców, apteki, paczkomatu)
  • rower: 25 km (to 10 kwietnia. Bo frustracja osiągnęła stan krytyczny po obejrzeniu kilku zdjęć)

Aha, ktoś wie, gdzie Konrad może dostać maskę na twarz ? Dobrze, że wirus poczeka do czwartku. Gorzej, gdyby nie czekał i już był niebezpieczny dla ludzi bez. Dobry ten wirus. Wie, kiedy ktoś wykonuje czynności służbowe. Wie, gdzie może a gdzie nie. Ale z drugiej strony – zły wirus. Zły, że atakuje samotne osoby w lesie. Zły, niedobry.

Konrad w czasach zarazy cz. II

No cóż. Konrad nie myślał jeszcze jak wykorzystać czas samotnej kwarantanny. Praca, filmy, książki – tak wyglądał weekend Konrada.

Chociaż nie. Trochę Konrad myślał. Bo jak to często bywa u Konrada – nie da się jednego skończyć i zacząć czegoś nowego. Konrad się zastanawia czy to czas kwarantanny tak wpływa na chęć podtrzymywania kontaktu czy to jego urok osobisty (Konrad żartuje, oczywiście).

Najpierw Ciri. Konradowi wydawało się, że się pożegnali. Sprawa jasna i zamknięta. Jest zakochana, może kiedyś się spotkają na jakimś koncercie. A jednak nie. Ciri odezwała się kilka dni temu. Z takim żarto-fochem, że Konrad poszedł sam na ostatni koncert. Konrad najpierw bardzo serio powiedział, że czuł się olewany i nie rozumie dlaczego Ciri się dziwi. Ale potem rozmowa potoczyła się miło. I Konrad poczuł się jak jesienią. Na zakończenie Ciri poprosiła, żeby Konrad nie zrywał z nią kontaktu. I że zawsze chętnie pójdzie z nim na koncert. Będzie to sobie musiał Konrad jeszcze poukładać w głowie.

Potem Kotka. Ostatnie spotkanie, jeszcze nim Konrad poznał Królową Śniegu, odwołała. Nastała kilkutygodniowa cisza. Ale jak to z Kotką bywa – odezwała się nieoczekiwanie w weekend. Konrad znowu przegadał z nią pół nocy. Tu sytuacja jest trochę inna bo jednak znajomość Konrada i Kotki trwa już dość długo. Widzieli się ostatnio jakieś dwa lata temu, ale wirtualnie – od czasu do czasu Kotka o sobie przypomina.

No i na koniec Królowa Śniegu. Tutaj Konrad też myślał, że się pożegnali. Królowa Śniegu wyraźnie powiedziała, że nie widzi siebie i Konrada razem. No i do Królowej Śniegu wróciły dzieci. Ale kontakt nie ustał. Konrad myślał, że dzień, dwa sobie popiszą i powoli znajomość wygaśnie. Ku zdziwieniu Konrada, wirtualna znajomość toczy się tak jakby byli parą. Dzisiaj Królowa Śniegu zaskoczyła Konrada propozycją spotkania zaraz po świętach – i Konrad i Królowa nadal liczą na zniesienie lub złagodzenie kwarantanny po 11 kwietnia. Konrad zgodził się chętnie, ale nie do końca wie co o tym myśleć. Będzie się musiał Konrad dowiedzieć. Im szybciej tym lepiej dla niego.

Ciekawe to wszystko. O ile zachowanie Kotki jest… powiedzmy standardowe, to Ciri i Królowa trochę zaskoczyły Konrada. Na ten moment Konrad skłania się jednak do hipotezy, że to nuda wywołana kwarantanną plus jakieś tam miłe wspomnienia. Ale zobaczymy co będzie dalej.

Konrad w czasach zarazy

No dobrze. Najlepszy czas kwarantanny z Królową przeszedł do historii. Słowa: wirus, korona, kwarantanna zawsze będą wywoływał uśmiech na twarzy Konrada. Zawsze Konradowi będzie się to kojarzyło z czasem, który spędził z Królową Śniegu.

Ale teraz trzeba wrócić do szarej rzeczywistości. Do samotnej pracy zdalnej, do samotnego życia w przysłowiowych czterech ścianach. Konrad musi się zastanowić jak spożytkować ten czas. Żeby to nie był czas stracony. Żeby to nie był tylko czas poświęcony  jedynie pracy i Gustawowi (dzięki, Konradzie, też mi miło).

Konrad jest ciekawy ile to jeszcze potrwa. Do świat czy dłużej. W weekend Konrad pomyśli jak dobrze spożytkować ten czas. W wersji 1 tydzień i w wersji dłuższej.

No i Konrad będzie musiał podjąć decyzję co dalej. Dać sobie i Królowej Śniegu czas (na co ? na cud ?) czy rozpocząć dalsze poszukiwania. Na razie i Konrad i Królowa są w kontakcie. Działają jeszcze świeże wspomnienia i emocje.

Konrad żegna Królową Śniegu

(Żegnaj Królowo Śniegu. Bella, ciao !)

Questa mattina mi sono alzato,
o bella, ciao! bella, ciao! bella, ciao, ciao, ciao!
Questa mattina mi sono alzato,
e ho trovato l’invasor.

O partigiano, portami via,
o bella, ciao! bella, ciao! bella, ciao, ciao, ciao!
O partigiano, portami via,
ché mi sento di morir.

E se io muoio da partigiano,
o bella, ciao! bella, ciao! bella, ciao, ciao, ciao!
E se io muoio da partigiano,
tu mi devi seppellir.

E seppellire lassù in montagna,
o bella, ciao! bella, ciao! bella, ciao, ciao, ciao!
E seppellire lassù in montagna
sotto l’ombra di un bel fior.

Tutte le genti che passeranno
o bella, ciao! bella, ciao! bella, ciao, ciao, ciao!
E le genti che passeranno
Mi diranno „Che bel fior!”

„È questo il fiore del partigiano”,
o bella, ciao! bella, ciao! bella, ciao, ciao, ciao!
„È questo il fiore del partigiano
morto per la libertà!”

„È questo il fiore del partigiano
morto per la libertà!

Randki w czasach zarazy cz. IV

Nasz ostatni wspólny dzień, Konradzie
To był fajny czas, Królowo.
Nawet nie wiesz jak mi było dobrze.
Mi też.
Czuję się bezpieczna przy Tobie. Nie sądziłam, że mnie tak otworzysz.
Ale nadal nie widzisz nas razem ?
A Ty ?
Ja widzę przeszkody zewnętrzne. Duże. Ale szukamy tego samego.
Tak, ale chcemy to osiągnąć innymi drogami.
Może masz rację, może nie. Nie wiem.
Jestem szczera, Konradzie. Nie widzę nas razem. Spójrz prawdzie w oczy.
Może. Nie wiem. Będę miał czas o tym pomyśleć. Fajnie byłoby się jeszcze spotkać jak minie to szaleństwo.
Fajnie. Ale będzie ciężko. Przez, jak to określiłeś, przeszkody zewnętrzne.
Wiem. Spadła nam z nieba ta kwarantanna.
I to, że dzieciaki chciały wyjechać na tak długo.
Co by nie było to wspomnienia będziemy mieli.
Zgadza się. 
Królowo, wykorzystajmy te ostatnie chwile razem.
Wykorzystajmy je na maksa, Konradzie