Rosyjska księżniczka Konrada cz. I

No to bingo po raz pierwszy.

Wersja druga: Konrad jest realistą. Pisze o wirusie, o zamkniętych granicach, o historii/literaturze/filmach/itp rosyjskich

Mimo wszystkich informacji od Konrada, że granice i lotniska zamknięte, że nie da się przylecieć do Polski…:

Bylam w biurze podrozy i mam zle wiesci… Myslalam, ze przyjade do ciebie – wszystkie nasze marzenia o spotkaniu stana sie rzeczywistoscia. Ale jak to zrobic teraz… Nie wiem. Dowiedzialam sie o szczegolach mojej podrozy do ciebie, o papierkowej robocie. Dziewczyna przewodnik turystyczny szukal najtanszej opcji podrozy dla mnie. Napisze dla ñiebie koszt podrozy w Zlotych, aby bylo to wygodne do zrozumienia. Calkowity koszt mojej podrozy to 3600 zl… 3600 zl to koszt pelnego przygotowania do podrozy – zalatwienie paszportu zagranicznego, zalatwienie wizy, uiszczenie oplaty konsularnej, uiszczenie oplaty panstwowej, zalatwienie certyfikatow od organow panstwowych, ubezpieczenie zdrowotne, wyjazd do Moskwy, bilet lotniczy w obie strony. W przypadku wizy turystycznej obowiazkowe jest posiadanie biletu lotniczego w obie strony. Ten pakiet dokumentow jest koniecznoscia na podroz do krajow europejskich. W Rosji, aby podrozowac do Europy, nie wystarczy miec tylko bilet lotniczy – wymaga to procedury przygotowania do podrozy.
Napisalem dla ciebie koszt podrozy w Zlotych, aby bylo to dla ciebie jasne, w Rosji uzywane sa Ruble. Zdalam sobie sprawe, ze podroz jest droga, ale to dla mnie duzo, bylem zszokowany tym! 3600 zl to 5 moich pensji… moja pensja wynosi okolo 12000 ruble miesiecznie, okolo 700-750 zl. Te pieniadze wydaje na oplacanie rachunkow, jedzenie, sport, rzadko mam wolne pieniadze. 3600 zl to dla mnie bardzo duzo… Mowilam w poprzednich listach, ze przez prawie rok odkladalam pieniadze na urlop i teraz nadszedl czas na te pieniadze, ale to tylko 1500 zl… To duzo pieniedzy dla mnie, ale zaplacilam te pieniadze w biurze podrozy! Wysle ci skanowanie mojego pokwitowania platnosci – to gwarancja dla ciebie, ze naprawde juz zaplacilem czesc kosztow! Musze teraz ograniczyc sie do zakupow, poniewaz zaplacilam te pieniadze w biurze podrozy, ale mysle, ze zrobilam to dobrze – chce byc z toba! Musze zaplacic kolejne 2100 zl… To duzo pieniedzy dla mnie… bardzo mi przykro z tego powodu… Zaplacilam juz 1500 zl, to dla mnie duzo pieniedzy i nie bede w stanie zaplacic za podroz samodzielnie…
Naprawde chce byc z toba! Kochanie, nie wiem, co robic… nie moge zaplacic za przygotowanie do podrozy samodzielnie. Mozesz zaplacic reszte, zeby przygotowac sie do podrozy? 2100 zl to duzo dla ciebie? To spotkanie jest nam potrzebne, to spotkanie moze zmienic nasze zycie! Mysle, ze to dobrze, jesli zaplacimy za te wycieczke razem, bo to spotkanie jest nam potrzebne! Ta podroz nie tylko dla mnie, zebym spedzila urlop w Polsce – to spotkanie jest nam potrzebne do rozwoju naszego zwiazku! Nie moge zaplacic za podroz samodzielnie, zaplacilam juz 1500 zl, zaplacilam moje ostatnie wolne pieniadze! Nie chce stracic tej dobrej okazji na nasze spotkanie, wkrotce dostane urlop! Musze zaplanowac date mojego urlopu – moj szef wkrotce da mi urlop, musze sie spieszyc z papierkowa robota! Szef nie bedzie dlugo czekac na moja odpowiedz na temat daty urlopu! Mowilam ci w poprzednim liscie, ze moje nastepne urlop sa dopiero za rok! Teraz mam dobra okazje przyjsc do ciebie na te urlop! Formalnosci trwaja 8 dni, a potem moge byc z toba!
Nie chce stracic tej szansy na nasze spotkanie, los dal nam te szanse na spotkanie! Mam nadzieje, ze znajdziesz te pieniadze na nasze spotkanie!
Czekam na twoj list! :* Kocham cie!”

No i jako załącznik – coś w cyrylicy jako potwierdzenie wpłaty  z pieczątką. Plus dwie fotki i jeden filmik. Oh, jak słodki filmik.

No to jeszcze zostały dwie księżniczki 🙂

Nigeryjski książę czy rosyjska księżniczka?

Pewnie większość słyszała (a może nawet otrzymała maila) od nigeryjskiego księcia, który oferował przelew tysięcy/milionów USD na konto i procentowy podział tej zacnej sumki.

Konrad od czasu do czasu otrzymuje tego typu maile. Jak nie książę, to spadek. Jak nie spadek, to coś innego. Jest kilka wersji, ale zawsze chodzi o to samo. Jest duża kasa, można ją zdobyć, możemy się podzielić, ale przelej najpierw Konradzie 5/10/50/200 USD na pokrycie kosztów. Łapówki, notariusze, itp. Konradzie, szybko, przelew. Czas gra rolę, czas to pieniądz. Konradzie, przelewaj…

Konrad informuje, że na portalach randkowych jest podobne zjawisko. Konrad ochrzcił je mianem: „Rosyjska księżniczka”. Zaczyna się niewinnie, od wiadomości w stylu: „fajny profil. Myślę, że szukamy tego samego. Nie mogę tu wysłać więcej wiadomości niż jedną dziennie. Jeśli chcesz, napisz maila„. Na razie wszystko jest ok, wszystko pasuje. Konrad pisze maila (albo wysyła swojego). I wtedy okazuje się, że po drugiej stronie jest Rosjanka z Irkucka, Nowosybirska czy innego Władywostoku. I Konrad zaczyna otrzymywać długie, coraz dłuższe maile od coraz to bardziej zakochanych kobiet. Szybko pojawiają się słowa: „kochanie„, „długa i romantyczna historia miłosna„, „twoje maile stały się najważniejszym momentem dnia„, „moje życie przestało być monotonne, bo udało Ci się obudzić we mnie piękne uczucia, które drzemały przez cały ten czas„, „powiedziałam o nas rodzicom, wspierają mnie i są szczęśliwi, że kogoś poznałam„, „moi koledzy w pracy mowia mi, ze zmienilam sie w ostatnich dniach! Bardzo czesto widza na mojej twarzy usmiech! To dlatego, ze jest mezczyzna, ktory mnie potrzebuje jako kobiety! Jestem wdzieczna, ze jestes przy mnie” i tak dalej…. Oczywiście wszystko pisane przez (jak Konrad podejrzewa) google translator, bo błędów trochę jest

Jacy w tej Rosji są beznadziejni mężczyźni. Jacy nijacy skoro Konradowi w krótkim czasie udało się zdobyć serca trzech pięknych kobiet. Może gdyby księżniczka była jedna. Jedna zakochana w Konradzie. To może by Konrad uwierzył (raczej nie, ale może. Bardzo może. No nie możliwe, chociaż…). Ale trzy ? Trzy w tym samym czasie ???

Oczywiście księżniczki mają za stare telefony, żeby Konrad mógł do nich z Polski zadzwonić (opcjonalnie: telefon ma awarię i jest w serwisie). A internet jest tylko w kafejkach – raz dziennie księżniczka urywa się z pracy, żeby z wypiekami na twarzy czytać co Konrad napisał i przesłać mu pocałunki, komplementy…

Zaraza nadal powoduje, że Konrad ma więcej czasu niż zwykle. I się bawi. Jest ciekaw do czego prowadzą te znajomości. Kiedy pojawi się wątek kasy i prośba o przelew (bo musi się pojawić. Konrad daje głowę).

Konrad przyjął trzy strategie:

  • Konrad jest zakochany. Pisze, że tęskni, że całuje
  • Konrad jest realistą. Pisze o wirusie, o zamkniętych granicach, o historii/literaturze/filmach/itp rosyjskich
  • Konrad jest dziwny. Pisze o walce ze złem. O pragnieniu, żeby pokój nastał na ziemi i baranek z lwem razem karmili się sianem (i tym podobne biblijno-apokaliptyczne motywy)

Każda ze strategii jest ok – Konrad dostaje odpowiedzi. Że księżniczki są coraz bardziej zakochane. Aha – Konrad dostaje też zdjęcia. Każdy mail = zdjęcie albo zdjęcia.

A i jeszcze jedno. Konrad już wspomniał, że jego nick jest związany z pewnym bohaterem książkowo-filmowy.  A do tego jest związany z Rosją. Coś jak Raskolnikow ze „Zbrodnia i kara” Dostojewskiego. Każda z księżniczek pisze: „mój kochany Raskolnikow”, „Raskolnikow, kochanie”. Eh…

Jak długo będzie trwała zaraza – Konrad będzie się tym bawił. I Konrad jest mega ciekawy kiedy i w jakich okolicznościach padnie prośba o przelew

Wybory Konrada

Konrad ograniczy się do dwóch cytatów.

prof. Ryszard Piotrowski (konstytucjonalista):

Nie można stwierdzić nieważności niezawartego małżeństwa, nie można stwierdzić nieważności egzaminu, który się nie odbył. To jest pomysł godny Sławomira Mrożka, żeby stwierdzać nieważność wyborów, których nie było. Swoisty rekord świata 

Włodzimierz Cimoszewicz (z którym Konradowi zazwyczaj nie po drodze):

Jak nisko upadliśmy, że jeden, niestety mało wartościowy człowiek potrafi trzymać za twarz 30 milionów Polaków?  
Demokratyczna opozycja powinna wystawić tylko jednego, wspólnego kandydata w nadchodzących wyborach prezydenckich i pokonać Dudę. To byłoby spełnienie obowiązku wobec Polski. Ale obawiam się, że te przedszkolaki z piaskownicy będą sobie osobno swoje babki z piasku budować 

Konrad w czasach zarazy cz. VI

Cześć Konrad.
Cześć Gustaw
Co słychać ?
Marazm, nuda, nostalgia…
A dokładniej ? Bo chyba nie jest tak źle ?
Było u mnie Potomstwo. Fajnie. Ta przerwa dobrze nam zrobiła. Spędziliśmy razem kilka fajnych dni. Odkurzyliśmy planszówki, w które nie graliśmy od miesięcy. Nie włączyliśmy konsoli. Byliśmy na dwóch wycieczkach. Fajnie
A co u Królowej ? Co u Kotki ? Co u Ciri ?
Cisza. Cisza. Cisza. Wiesz Gustawie, z Królową to już się skończyło. Ciri się chyba odezwie jak będzie fajny koncert w okolicy. A Kotka… Kotka chodzi swoimi drogami
Czyli wszystko jasne. A jak nowe otwarcia ? Jak tam wirtualne znajomości ?
Interesujące Gustawie, interesujące.
Wiem, wiem. Ale trochę mnie zaskoczyłeś.
No tak, masz rację. Do tej pory Ciri była wyjątkiem.
Dokładnie. Bo teraz to chyba zmieniłeś zainteresowania. I to Ty jesteś starszy.
Wiesz Gustawie. Tak żartem mówiąc: nie wyszło mi ze starszymi od siebie, może warto dać szansę młodszym. Do tej pory sceptycznie patrzyłem na te młodsze. Zresztą nadal mam wątpliwości
Bo ?
Bo małe dzieci. Albo brak. A ja już jestem na etapie wchodzenia Potomstwa w dorosłość. I nie za bardzo mam ochotę ponownie przechodzić przedszkole, pierwsze lata podstawówki. Wolę uporać się z buntem nastolatka, z drżeniem serca puścić ich na pierwsze imprezy, wakacje… I mieć luz. I być jednocześnie kumplem i ojcem.
Ale poszedłeś na kawę
Kawę na wynos. Poszedłem. Nie wiem. Ładna. Fajnie się rozmawiało. Ale dwójka dzieci w klasach 1-3. Nie wiem.
Zostaniesz starym kawalerem z odzysku, Konradzie.
Może tak będzie Gustawie. Ale nie mam presji. Już i jeszcze.
A jak sobie dajesz radę bez koncertów i kina ?
Netflix zastępuje mi kino. A koncerty ? Byłem już na kilku on-line. Do tego słucham starych udostępnionych kiedyś. Niektóre zespoły wrzucają też coś z archiwów. Fajnie, ale to nie to samo co „na żywo”
Twoje zdrowie, Konradzie
I Twoje, Gustawie

Konrad ogląda Indiana Jones i ostatnia krucjata

Marazm, nuda, nostalgia…

Konrad ogląda sporo filmów na Netflix. Ogląda nowe. Wraca do starych.

Konrad uśmiechnął się szeroko gdy zobaczył „Indiana Jones i ostatnia krucjata”. To jeden z czterech filmów, które Konrad oglądał w kinie gdy czuł się dorosłym choć był jeszcze dzieckiem. W kinie bez Siostry, w kinie ze swoim Ojcem. Pozostałe to: Willow, Robin Hood Książe Złodziei, Jurrasic Park i Batman.

Gdzieś tam w okolicach studiów Konrad obejrzał „Ostatnią Krucjatę” ponownie. Z sentymentem. Oczywiście film nie zrobił na nim takiego wrażenia jak w czasach dzieciństwa. Oczywiście film jest infantylny, przewidywalny, itp. Ale coś tam po nim Konradowi zostało. Do dzisiaj Konrad lubi temat krucjat czy templariuszy – który rozszerzył się także o Krzyżaków i joannitów (czym kiedyś tam spowodował foch Byłej, gdy nadłożył wiele km by zobaczyć jedyną (chyba) pozostałość po joannitach w Polsce).

Teraz Konrad obejrzał trzeci raz. I uświadomił sobie, że w ostatnich scenach filmu – dr Elsa Schneider z pełną świadomością podaje Donovan’owi kielich, który na pewno nie jest Gralem. Ona to wiedziała. Zrobiła to specjalnie….

Szok Konrada był olbrzymi. Po tylu latach zrozumiał postawę dr Schneider. Po tylu latach zrozumiał jej mimikę w tej scenie. Po tylu latach zrozumiał jej słowa skierowane do Indiego, że Gral na pewno nie jest ze złota. Po tylu latach zrozumiał wszystkie gesty i słowa skierowane ku Indianie – szczególnie te w  Kanionie Półksiężyca.

Eh, Konradzie… Trzeba było 20 lat, żebyś zrozumiał. Żebyś zrozumiał, że nie rozumiesz kobiet. A to, że zrozumiałeś scenariuszowe zachowanie jednej z nich – świadczy o tym, że w życiu codziennym nadal ich nie zrozumiesz. Nie rozumiesz zachowania kobiet. Żadnej.

Konradzie, może to dobrze, że nadal trwa kwarantanna…

Konrad w czasach zarazy cz. V

Marazm, nuda, nostalgia…

Konrad postanowił wrócić do rzeczywistości wirtualnej. Do aplikacji randkowych. Żeby sobie pogadać, nauczyć się czegoś, odkryć nowe zespoły, książki czy filmy. Bo na ten moment Konrad dostaje coraz bardziej na głowę.

Na szczęście od poniedziałku jest lepiej i Konrad z czystym sumieniem odbudowuje kondycję fizyczną (wcześniej Konrad czuł się trochę jak partyzant – teraz może to robić bez obaw).

Na szczęście Była też zmieniła nastawienie i wkrótce Potomstwo znowu będzie przyjeżdżać do Konrada na weekendy.

No nic. Konrad wraca do pracy. I zobaczyć jak wirus wpłynął na działanie aplikacji typu Tinder oraz Sympatia.

Konrad spotyka Ciri cz. VIII

Hej Konrad
Hej Ciri
Jak święta ?
A spoko. Książka, film. A Twoje ?
Nuda. Poszłabym na koncert
Ja też.
Napiłabym się dobrego piwa.
Ja też.
Masz jakiś alkohol ?
Coś tam mam. A co ?
Ja też mam. Spotykamy się za 20 minut pod klubem ?
Zamknięty jest.
Wiem, ale obok jest park. Usiądziemy i wypijemy.
Jest po 22.
No to co? Jutro poniedziałek – też wolne.
Jest kwarantanna. Parki zamknięte.
I kto to mówi ? Wkurzałeś się na te restrykcje. Że większość bez sensu i wbrew zdrowemu rozsądkowi. Zresztą, kogo spotkamy o tej porze ?
A Twój facet ?
Zamierzasz zrezygnować ze wszystkich przyjaźni jak się z kimś zwiążesz ?
No właściwie, to nie.
Ja też nie. Za 20 minut ?
Ok. Będę.

(spotkali się, wypili. Coś około litra alkoholu co najmniej 30%. Pogadali, pośmiali się, powspominali. Konrad odprowadził Ciri pod dom. Zamówił taksówkę i odjechał. Po kilku minutach… )

Konrad, to była Twoja taksówka ?
Tak, już jadę.
Szkoda. 
Dlaczego ?
Szkoda, że Ciebie nie zaprosiłam.
Spoko Ciri. To chyba dobrze. Jestem po spożyciu. Wolałbym poznać Twojego faceta na trzeźwo.
Nie mieszkamy razem.
Aha
Szkoda, że Ciebie nie zaprosiłam.
Ciri, jestem nieźle dziabnięty. Znam siebie. Nie miałabyś ze mnie pożytku.
Szkoda. Może kiedyś…
Nie wiem. Może…
Czasami żałuję, Konradzie.
Nie żałuj. Szkoda na to czasu.
Pójdziemy razem na najbliższy koncert ?
Pójdziemy Ciri, pójdziemy.

(po powrocie do domu)

Gustaw !
Tak ?
Dawaj wino
Serio ? To może się źle skończyć.
Nic mnie to nie obchodzi. Dawaj.

(źle się skończyło)

Konrad w czasach zarazy cz. IV

Marazm, nuda, nostalgia…

Ale pewne sprawy w życiu Konrada powoli się wyjaśniają. To dobrze. W przyrodzie musi być równowaga, więc niektóre sprawy wręcz przeciwnie – gmatwają się coraz bardziej. Konrad przyznaje, że w czasie kwarantanny nie zawiera nowych znajomości. Przez to te „stare” są tym cenniejsze, chociaż czasami idą w zaskakującą stronę.

Królowa Śniegu – wyraźnie idzie w kierunku, którego spodziewał się Konrad. Wygaszanie znajomości zajęło trochę więcej czasu niż Konrad myślał. Ale teraz jest dokładnie to, czego się spodziewał. Przez kilka dnia Konrad podtrzymywał wirtualną znajomość. Wczoraj Konrad odpuścił. Będą piękne wspomnienia. Pradawni bogowie dali Królowej Śniegu i Konradowi dwa tygodnie. Dwa niesamowite tygodnie, które gdyby nie wirus – nigdy by nie miały miejsca. Trzeba się uśmiechać, wspominać, ale żyć dalej.

Kotka – cóż, Konrad sam nie wie. Kotka w czasie kwarantanny zachowuje się tak, że Konrad może się uważać za: 1) przyjaciela, który wysłucha, pocieszy, odstawi do domu po nieudanej randce albo 2) faceta, który powinien zrozumieć, że to co pisze Kotka oznacza mniej więcej: „przytul mnie, pocałuj, zostań„.

Ciri – a tutaj to się dziwnie zadziało. Kwarantanna kwarantanną a Konrad spotkał się z Ciri. Temat na oddzielny wpis.

I jeszcze Potomstwo. Potomstwo o którym Konrad myśli codziennie. Potomstwo, którego Konrad nie widział już ponad miesiąc. Konrad rozmawia z Potomstwem. Czasami kilka razy dziennie. Obu Potomkom zmienił się głos. Potomek nr 1 powiedział, że nie będzie się golił dopóki nie będzie szkoły. Konrad zastanawia się, czy ich pozna. Czy dzieciaki już zmieniły się w mężczyzn ? Ale nadal się kłócą na potęgę i co jakiś czas Była dzwoni: „Konrad, weź im coś powiedz…„. A Konrad nie mówi. Bo jak nie widzi, to nie ingeruje w kłótnie. Dopiero na drugi dzień dzwoni: „chłopaki, weźcie wrzućcie na luz. Nie wiadomo jak długo będziecie siedzieć w domu„. Była nie puszcza Potomstwa do Konrada. Boi się i panikuje. Może ma rację. Może nie.

Dziwna znajomość Konrada

Jakiś czas temu Tinder poinformował Konrada o polubieniu. Konrad obejrzał. No cóż. Z opisu – fajnie. Ze zdjęcia – nie ma tragedii. Tylko odległość – jakieś 100km. Nie. Konrad nie bardzo ma czas jeździć, a już takie odległości to już zupełnie. Przesunął w lewo – nie.

Konrad nie do końca ogarnia algorytm Tindera, ale ten profil powracał do niego kilka razy. Po iluś tam „nie” – Konrad stwierdził: no dobra, zobaczymy,

Co się okazało – dziewczyna naściemniała trochę w miejscu zamieszkania. Mieszkała całkiem blisko. Miło się pisało. O książkach i filmach. Miała podobne doświadczenia jak Konrada jeśli chodzi o dzieci i byłego partnera, więc wyglądało na to, że rozumieją się nawzajem. Przeszli na Whatsapp.

Pierwszy sygnał alarmowy pojawił się u Konrada gdy wysłała swoje dość odważne zdjęcia. Z jednej strony fajnie – miło popatrzyć. Ale z drugiej – do obcego faceta, którego na oczy nie widziała. Do tego jakieś tam mega erotyczne wstawki w rozmowach.

Drugi sygnał alarmowy – mieszkała nadal z dziećmi z byłym partnerem. Niby Konrad też to przerabiał. Też mieszkał z Byłą i Potomstwem po rozstaniu. Ale tutaj mu coś nie grało. Z jednej strony – ojciec uwielbia swoje dzieci, ma z nimi super kontakt. Z drugiej – „nie mogę się z Tobą jeszcze spotkać, Konradzie. Nie mogę zostawić dzieci z nim. On je zniszczy„. Coś tu nie grało.

Trzeci sygnał alarmowy – powiązany z drugim. Nie udało się spotkać. Nigdy. Zawsze coś nie pasowało. Jej.

Czwarty sygnał alarmowy – zaczęła pisać jak cierpi, jak płacze. Jak ma doła. Jak musi się wyprowadzić. Im szybciej tym lepiej. Pisała do faceta, którego na oczy nie widziała.

Konrad zaczął się zastanawiać jak delikatnie wymiksować się z tej znajomości. Oczywiście mógł zablokować numer i byłoby po sprawie. Ale to nie w stylu Konrada. Z ulgą przeczytał: „wiesz, jesteś fajnym facetem, ale dam sobie spokój. Nie lubi wirtualnych znajomości, a nie mogę się teraz spotkać„. Konrad napisał, że rozumie. I życzy powodzenia. Dwa dni później na Tinderze (a nie na Whatsapp jak dotychczas) pojawiła się wiadomość: „on jest beznadziejny. Byłam na spacerze, cały czas płakałam przez niego„. Konrad nie wiedział co odpisać. Dał sobie czas. Na drugi dzień profil zniknął z Tindera – Konradowi ulżyło. Na whatsapp na szczęście cisza.

Minęło kilka dni. Tinder poinformował – masz nowe polubienie. To znowu ona. Konrad przesunął na nie. I tak będzie robił. Na whatsapp na szczęście cisza.

Konrad nie wie co myśleć o tej znajomości. Trochę dziwne to było.

Konrad w czasach zarazy cz. III

Konrad sam nie wie co napisać. Za dużo się u niego nie zmieniło. Marazm, nuda… oraz irytacja. I frustracja.  Bo Konrad nie umie pracować w domu. Konrad nie umie ćwiczyć w domu. A jedno i drugie robi. Pierwsze – bo musi. Drugie – bo powinien, żeby nie było tragedii.

Konrad obserwuje otaczającą go rzeczywistości, ograniczenia, które nie są do końca umocowane prawnie, widzi równość i równiejszość zbawców narodu – i Konrad bluzga. Dobrze, że Konrada nikt nie słyszy. Gustaw jest przyzwyczajony.

Konrad bardzo miło wspomina marcową kwarantannę. Do Konrada był to piękny czas. Spokoju, wyluzowania. Czas Królowej Śniegu.

Konradowi źle na kwietniowej kwarantannie. Nosi go. Brakuje mu aktywności fizycznej. Roweru, siłowni, treningów. Randek.

Małe podsumowanie kwietniowej kwarantanny Konrada:

  • książki: 7
  • seriale: 3
  • filmy: trudno już policzyć
  • wina: 4
  • kg: 7 (na plus oczywiście)
  • spacery: 10 km (do sklepu, rodziców, apteki, paczkomatu)
  • rower: 25 km (to 10 kwietnia. Bo frustracja osiągnęła stan krytyczny po obejrzeniu kilku zdjęć)

Aha, ktoś wie, gdzie Konrad może dostać maskę na twarz ? Dobrze, że wirus poczeka do czwartku. Gorzej, gdyby nie czekał i już był niebezpieczny dla ludzi bez. Dobry ten wirus. Wie, kiedy ktoś wykonuje czynności służbowe. Wie, gdzie może a gdzie nie. Ale z drugiej strony – zły wirus. Zły, że atakuje samotne osoby w lesie. Zły, niedobry.